Niedziela Chrztu Pańskiego
NIEDZIELA CHRZTU PAŃSKIEGO

Jezus przychodzi nad Jordan. Nie zaczyna swojej publicznej działalności w świątyni ani w pałacu, ale w rzece - w miejscu przejścia, granicy, zanurzenia. Jordan nie jest tylko tłem wydarzenia; jest jego teologicznym sercem. Sama nazwa rzeki - Jardén - pochodzi od hebrajskiego rdzenia jrd, „zstępować”. Jordan to rzeka, która nieustannie „schodzi w dół”, aż do Morza Martwego. Już w samym brzmieniu jej imienia kryje się logika wcielenia: Bóg, który zstępuje.
Jordan w Biblii niemal zawsze oznacza moment przełomu. To przez Jordan Jozue - noszący to samo imię co Jezus (Jehoszua, „Pan zbawia”) - wprowadza lud do Ziemi Obiecanej. To nad Jordanem Eliasz uderza płaszczem wody, a rzeka rozstępuje się, stając się drogą przejścia, a nie przeszkodą. To właśnie tam, po drugiej stronie Jordanu, Eliasz zostaje zabrany do nieba, a Elizeusz otrzymuje jego ducha. Ojcowie Kościoła widzieli w tych wydarzeniach zapowiedź chrztu: przejścia ze starego życia do nowego, z niewoli do wolności, z chaosu do porządku.
Jezus wchodzi w ten sam nurt historii zbawienia. Choć jest bez grzechu, staje w szeregu grzeszników. Ewangelista Mateusz podkreśla napięcie tej sceny: Jan chce Go powstrzymać, a Jezus odpowiada: „Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszelką sprawiedliwość”. W języku greckim dikaiosynē nie oznacza jedynie moralnej poprawności, lecz wierność Bożemu planowi. Sprawiedliwość Boga objawia się tu jako solidarność: Syn Boży zanurza się w wodach, które niosą ciężar ludzkiej historii, lęku, grzechu i śmierci.
Według dawnej tradycji wschodniej nie tyle woda oczyszcza Jezusa, ile Jezus oczyszcza wodę. Zstępując do Jordanu, uświęca całą materię, całe stworzenie. Jak na początku świata Duch unosił się nad wodami, tak teraz Duch zstępuje nad Jezusem, otwierając nowy akt stworzenia. Jordan staje się miejscem, gdzie chaos odzyskuje sens, a woda - zamiast granicy - staje się drogą życia.
To właśnie nad Jordanem po raz pierwszy objawia się w pełni tajemnica Trójcy. Ojciec przemawia, Syn stoi w wodzie, Duch zstępuje w postaci gołębicy. Nie jest to objawienie dla Jezusa - On zna Ojca - lecz dla nas. Jordan staje się miejscem rozpoznania: kim jest Jezus i kim my jesteśmy. Głos Ojca: „To jest mój Syn umiłowany” nie tylko objawia tożsamość Jezusa, ale zapowiada również naszą własną. W Nim i przez Niego także my jesteśmy nazwani umiłowanymi.
Dla Ojców Kościoła chrzest Jezusa był początkiem nowej epoki. To granica między Starym a Nowym Przymierzem, między prawem a łaską, między oczekiwaniem a spełnieniem. Jordan jest jak linia demarkacyjna: po jednej stronie pustynia i wędrówka, po drugiej - ziemia obietnicy. Jezus, przechodząc przez Jordan, otwiera tę drogę dla każdego z nas. Nie omija wody, ale przez nią przechodzi. W tym sensie Jordan nie jest tylko rzeką w Palestynie. Jest obrazem każdego momentu, w którym Bóg zaprasza nas do zstąpienia: w prawdę o sobie, w ubóstwo serca, w zaufanie. Chrzest Jezusa przypomina, że życie duchowe nie zaczyna się od triumfu, ale od zanurzenia. Od zgody na to, by Bóg wszedł w nasze wody - czasem mętne, czasem zimne, czasem pełne lęku - i uczynił je miejscem objawienia swojej miłości.
Niedziela Chrztu Pańskiego zaprasza nas więc, by jeszcze raz wrócić nad własny Jordan. By przypomnieć sobie, że tam, gdzie pozwalamy Bogu zstąpić, otwiera się niebo. A nad każdą historią, która zostaje zanurzona w Chrystusie, wciąż rozbrzmiewa ten sam głos: „Tyś jest mój syn umiłowany, moja córka umiłowana. W tobie mam upodobanie”.
s. Anna Kalecińska

Niedziela Chrztu Pańskiego zaprasza nas więc, by jeszcze raz wrócić nad własny Jordan. By przypomnieć sobie, że tam, gdzie pozwalamy Bogu zstąpić, otwiera się niebo. A nad każdą historią, która zostaje zanurzona w Chrystusie, wciąż rozbrzmiewa ten sam głos: „Tyś jest mój syn umiłowany, moja córka umiłowana. W tobie mam upodobanie”.

Patrz na Syna Bożego
jakby dla ciebie samej przyszedł na świat.
Jest twój, jest twoim wszystkim,
jest twoją jedyną Miłością.
św. Maria od Wcielenia