logo

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego

NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO

 

Niedziela Zmartwychwstania – J 20, 1-9

Pierwszego dnia

Jesteśmy u początku wielkanocnego poranka, ale jeszcze nie w pełnym blasku Zmartwychwstania. Jest „pierwszy dzień tygodnia”, a jednak wszystko spowija jeszcze ciemność. Brzmi to jak echo pierwszego dnia stworzenia, kiedy Bóg oddziela światło od ciemności. Dlatego ten poranek można widzieć jako początek nowego stworzenia, nowego kosmosu (słowo „kosmos” [gr. κόσμος, kósmos] oznacza w swoim pierwotnym znaczeniu porządek, ład, harmonię), w którym Bóg zaczyna porządkować wszystko od środka, od grobu swego Syna. Maria Magdalena idzie do grobu jako pierwsza i to właśnie ona staje się pierwszym obserwatorem i świadkiem nowego porządku, który nie mieści się jeszcze w ludzkim rozumieniu. Zanim uczniowie cokolwiek pojmą, zanim Piotr i umiłowany uczeń wejdą do grobu, to kobieta przynosi im wieść, że coś jest NIE-W-PORZĄDKU, nie na swoim miejscu: kamień został odsunięty, grób jest pusty, nie ma ciała Pana.

To bardzo wymowne, że właśnie kobieta staje się pierwszym głosem tej zadziwiającej nowości. W raju Ewa przyniosła Adamowi słowo pokusy, słowo nieufności wobec Boga, które otworzyło historię rozdarcia i panowania śmierci. Maria Magdalena przychodzi z wieścią odwrotną: niesie słowo, które rodzi nadzieję, choć sama jeszcze nie rozumie go do końca. Jakby Bóg chciał odwrócić dawny porządek od samego początku. Tam, gdzie człowiek został zwiedziony słowem śmierci, teraz pojawia się słowo życia. Maria Magdalena jest więc nie tylko tą, która biegnie do grobu, ale też tą, która pierwsza wchodzi w wielkanocny paradoks: zwiastuje dobrą nowinę, która jest większa od jej własnego zrozumienia. I może właśnie tak zaczyna się Zmartwychwstanie: od świadectwa, które najpierw budzi zdumienie, a dopiero potem wiarę.

Wnętrze grobu

Jan opisuje scenę przybycia Apostołów do grobu z niezwykłą precyzją i spokojem, jakby chciał, abyśmy zobaczyli w niej charakterystyczny porządek rzeczy. Mówi o grobie używając słowa μνημεῖον (mnēmeion), a więc zatem dosłownie „miejsce pamięci”. Już sama nazwa sugeruje, że to miejsce nie jest zamknięciem historii, lecz przestrzenią, która ma już na zawsze coś objawić, coś przypomnieć. Przypomnieć o tym, co uczynił Bóg. W tym „miejscu pamięci” pojawia się pierwszy znak: λίθος (lithos), kamień, który był zamknięciem, zostaje ἠρμένον (ērmenon) - odsunięty, usunięty. Jan jednak nie opisuje żadnego chaosu, żadnych śladów przemocy czy pośpiechu. Przeciwnie, wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z działaniem Boga, który nie niszczy, lecz ustanawia na nowo. To, co wydawało się ostatecznie zamknięte i przypieczętowane śmiercią, zostaje otwarte w sposób cichy, a zarazem absolutnie radykalny.

W żydowskich zwyczajach pogrzebowych z czasów Drugiej Świątyni ciało zmarłego otaczano czcią: zamykano oczy, myto je, namaszczano olejem, owijano dłonie i stopy w lniane bandaże, a całe ciało w całun. Do fałd tkaniny wkładano wonności, a osobną chustę wiązano od podbródka ku głowie. Zwykle grzebano bardzo szybko, w ciągu kilku godzin, w grobach wykutych w skale, najczęściej z wejściem zamykanym głazem. Taki grób miał zwykle niszę grobową (kokh / loculus) albo kamienną ławę (arcosolium), a po pewnym czasie - w drugim etapie pochówku - kości zmarłego przenoszono do ossuarium.

Dlatego to, co widzą Piotr i umiłowany uczeń, ma tak wielką wagę. Piotr „wchodzi do grobowca” i widzi τὰ ὀθόνια (ta othonia) - lniane płótna, bandaże - „leżące”, a potem chustę, σουδάριον(sydarion), która była na głowie Jezusa, „nie z płótnami, lecz oddzielnie, zwiniętą w jednym miejscu”. W tekście Jana to nie są przypadkowe detale: płótna są po prostu tam, gdzie powinny być po pogrzebie, ale układają się w nową, niepojętą dla śmierci logikę. Nie ma śladu po pośpiesznym wyrwaniu ciała; jest raczej znak, że chaos i spustoszenie śmierci zostało pokonane porządkującą mocą Boga.

Reakcja

Każdy z trojga uczniów reaguje na ten znak pustego grobu inaczej. Maria Magdalena biegnie najpierw z bólem i niepokojem: „Zabrano Pana z grobu”. Piotr wchodzi do środka, jakby chciał dotknąć, sprawdzić, przejrzeć tę pustkę. Umiłowany uczeń najpierw patrzy, potem wchodzi i momentalnie „ujrzał i uwierzył”. Ta różnorodność reakcji jest bardzo ludzka i bardzo prawdziwa. Ten sam Pan dociera do każdego inaczej, przez inne drzwi serca. Jednego prowadzi przez lęk i pytanie, drugiego przez wejście w sam środek ciemności, trzeciego przez kontemplację znaków. Wszyscy widzą ten sam grób, ale nie wszyscy w ten sam sposób rozpoznają Zmartwychwstałego.

Zmartwychwstały do każdego przemawia własnym językiem. Właśnie w tym ujawnia się nowy porządek Wielkanocy: nie jest to zwycięstwo hałaśliwe, ale czas, w którym Bóg cierpliwie i na swój sposób wychodzi do człowieka, aby pokazać mu chwalebne znaki swojej męki. Czyni to nawet przez najdrobniejsze szczegóły, także te pozostawione w grobie. Doświadczą też tego wkrótce inni, którzy zobaczą Zmartwychwstałego w tak prostych, ludzkich gestach: w słowie pokoju, w wędrówce, w łamaniu chleba, przy posiłku, na brzegu jeziora, w dotyku ran. Bóg nie przestaje być Bogiem, gdy staje się tak bliski. Raczej właśnie wtedy odsłania, że Jego chwała jest obecnością przy człowieku.

Można więc powiedzieć, że w nawet w grobie nie ma już chaosu śmierci, lecz ład nowego stworzenia: kamień odsunięty, płótna pozostawione, chusta złożona osobno i wiara rodząca się w sercu ucznia. To, co w zwykłej logice powinno oznaczać koniec, staje się pierwszym znakiem nowego stworzenia - świata, w którym zmartwychwstanie nie niszczy przeszłości, ale nadaje jej sens i porządkuje ją w świetle Boga, który jest Panem historii i czasu. Śmierć miała być przecież końcem, a staje się początkiem. Grób miał być zamknięciem, a staje się pierwszym miejscem objawienia nowego życia. Ciemność miała zwyciężyć, ale zostaje na zawsze przeniknięta przez światło. I może właśnie w tym tkwi wielkanocny cud: Pan przychodzi nie tylko, by wyjść z grobu, lecz by uporządkować nasz wewnętrzny chaos, rozdzielić to, co martwe, od tego, co ma żyć, i wprowadzić nas w kosmos łaski, w którym wszystko ma już swój sens w Nim.

Niech Zmartwychwstały Pan napełnia nas wszystkich nowym porządkiem swojego NOWEGO Życia! Alleluja!

s. Anna OSU

 

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego

Zmartwychwstały do każdego przemawia własnym językiem. Właśnie w tym ujawnia się nowy porządek Wielkanocy: nie jest to zwycięstwo hałaśliwe, ale czas, w którym Bóg cierpliwie i na swój sposób wychodzi do człowieka, aby pokazać mu chwalebne znaki swojej męki. Czyni to nawet przez najdrobniejsze szczegóły, także te pozostawione w grobie.

 

Na dziś

Boże jesteś moim Życiem, bo mnie wypełniasz.

św. Maria od Wcielenia