Wniebowstąpienie Pańskie
WNIEBOWSTĄPIENIE PAŃSKIE

Wniebowstąpienie Pańskie (Mt 28,16–20)
Ewangelia na Wniebowstąpienia opowiada o nowym sposobie obecności Jezusa. Uczniowie stają na górze: jedni padają na twarz w uwielbieniu, inni wciąż jeszcze noszą w sobie cień wątpliwości. I właśnie im, ludziom nie do końca pewnym, Jezus mówi: „Dana Mi jest wszelka władza… Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody… A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni”. Wniebowstąpienie nie zamyka więc historii, lecz otwiera misję, a jednocześnie obiecuje bliskość, która już nie jest ograniczona miejscem. Chrystus jest „po prawicy Ojca”, czyli w chwale Boga, a zarazem pozostaje z Kościołem realnie, choć niewidzialnie.
Co jest istotą nieba? Katechizm odpowiada prosto i pięknie: niebo jest „błogosławioną wspólnotą wszystkich, którzy są doskonale zjednoczeni z Chrystusem”; jest pełnią komunii z Bogiem i ze świętymi, a życie zbawionych polega na „pełnym i doskonałym posiadaniu owoców odkupienia”. Dlatego niebo nie jest przede wszystkim miejscem w przestrzeni, ale stanem zjednoczenia, w którym Bóg otwiera się bez końca i staje się źródłem szczęścia, pokoju i komunii.
Ojcowie Kościoła mówili o tym językiem pragnienia. Grzegorz z Nyssy widział życie wieczne jako nieustanny wzrost ku Bogu - epektasis, wieczne „zbliżanie się” do Tego, który jest nieskończony. Izaak Syryjczyk stawiał w centrum miłość i miłosierdzie: Bóg jest dla niego nieskończoną miłością, a historia zbawienia ma swój klucz w Jego miłosiernym pochylaniu się nad człowiekiem. Bonawentura zaś opisał drogę do Boga jako wędrówkę od świata zewnętrznego do wnętrza serca, a potem dalej, „ponad umysł”, ku wieczności przez Chrystusa. Niebo, w tej perspektywie, nie jest bezruchem, lecz coraz pełniejszym zanurzaniem się w Miłość.
Średniowiecze dopowiedziało do tego język światła i wizji. Tomasz z Akwinu pomagał Kościołowi myśleć o niebie jako o „wizji uszczęśliwiającej”, czyli bezpośrednim poznaniu Boga, które jest pełnią ludzkiego szczęścia. Jan Duns Szkot przypominał natomiast, że bycie w niebie nie polega na samym biernym oglądaniu, lecz na żywej miłości Boga: widzenie jest konieczne, ale pełnia szczęścia to radosne działanie wynikające ze spełnionej nadziei. Erazm z Rotterdamu z kolei wzywał, by już tu na ziemi słowa Chrystusa „wpuścić do wnętrza” przez czytanie i rozważanie Pisma, tak aby nauczyć się dialogu z Bogiem w niebie. Widać tu jedno: niebo nie jest nagrodą za pobożny dystans, lecz dojrzałością relacji z Bogiem.
W XX wieku Karl Rahner przypominał, że człowiek jest istotą przekraczającą siebie ku wieczności, a nawet tam Bóg nie przestaje być dla skończonego umysłu Tajemnicą, która się nie wyczerpuje. To bardzo pięknie dopełnia tradycję: niebo nie oznacza końca pytań, ale sprawia, że pytanie staje się adoracją. Jeśli więc Wniebowstąpienie coś objawia, to właśnie to, że celem człowieka jest spotkanie z Osobą, komunia i udział w życiu samego Boga.
Dziś Jezus mówi także do nas: „Idźcie… Ja jestem z wami”. Niebo zaczyna się tam, gdzie człowiek pozwala się wciągnąć w tę obecność, w tę miłość, w tę misję. To błogosławione ryzyko sprawia, że człowiek już tu na ziemi uczy się żyć wiecznie. Wniebowstąpienie zaś nie oddala Chrystusa, lecz pokazuje, że Jego miejsce jest już na zawsze przy Ojcu i jednocześnie przy nas, aż do końca świata. Jezu, naucz nas żyć tak, by całe nasze życie stawało się drogą do Ojca.
s. Anna OSU

Ewangelia na Wniebowstąpienia opowiada o nowym sposobie obecności Jezusa. Uczniowie stają na górze: jedni padają na twarz w uwielbieniu, inni wciąż jeszcze noszą w sobie cień wątpliwości. I właśnie im, ludziom nie do końca pewnym, Jezus mówi: „Dana Mi jest wszelka władza… Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody…

Tym więcej jest trudu i niebezpieczeństw,
im większej wartości jest przedsięwzięcie.
św. Aniela Merici