S. Lubov początek wojny i ponad rok jej trwania przeżyła w Kijowie. Od sierpnia jest na zachodzie Ukrainy, w Kołomyi, gdzie razem z s. Eriką, z pomocą osób świeckich, prowadzą przedszkole. Ostatnio napisała: U nas w miarę spokojnie. Nawet drony tu nie dolatują. Alarmy najczęściej są w nocy.
Mimo to niejednokrotnie muszą schodzić z dziećmi do schronu urządzonego w suterenach i tam prowadzić zajęcia. Siostry starają się, by przedszkolaki nie odczuwały grozy wojny. Teraz - jak w każdym przedszkolu - cieszą się bogactwem jesieni i dowiadują jak zwierzęta przygotowują się do zimy.

Ewangelia XI niedzieli zwykłej prowadzi nas najpierw do spojrzenia Jezusa. Zanim padnie choć jedno słowo o misji, zanim zostaną powołani apostołowie i wysłani na drogi Izraela, Jezus zatrzymuje wzrok na tłumach. To spojrzenie nie jest powierzchowne. Nie zatrzymuje się na liczbach, na zachowaniach ludzi ani na ich religijnej gorliwości. Sięga głębiej. Dociera do tego miejsca w człowieku, którego często nie widzą inni, a czasem nie dostrzegamy nawet my sami.

Wiernie i radośnie
trwajcie w rozpoczętym dziele.
św. Aniela Merici