Kiedy myślimy o aniołach, często wyobrażamy sobie przede wszystkim ich niezwykłość. Biblia ukazuje jednak ich istotę jeszcze głębiej: anioł jest duchem, który należy do Boga i pozostaje do Jego dyspozycji. List do Hebrajczyków nazywa aniołów „duchami służebnymi”: οὐχὶ πάντες εἰσὶν λειτουργικὰ πνεύματα - „Czyż nie są oni wszyscy duchami służebnymi?” (Hbr 1,14).
Słowo leitourgika wskazuje na tych, którzy są przeznaczeni do służby. Aniołowie są więc istotami zwróconymi ku Bogu i ku człowiekowi, do którego Bóg ich posyła. Ich wielkość nie polega na tym, że istnieją dla siebie, ale na tym, że potrafią przyjąć wolę Boga i wypełnić swoje posłannictwo. Dobrze widać to w historii archaniołów, których święto dziś w Kościele obchodzimy : Michał staje po stronie Boga, Gabriel przynosi moc Jego słowa a Rafał towarzyszy człowiekowi i prowadzi go w drodze.
Na tym tle lepiej rozumiemy także obraz buntu aniołów. Tradycja chrześcijańska opisuje grzech upadłych aniołów jako radykalne odrzucenie Boga i Jego woli oraz wybór własnej niezależności zamiast posłuszeństwa Stwórcy. Z tym sposobem myślenia związano później krótką formułę „Non serviam” - „Nie będę służyć”. Warto jednak zachować biblijną precyzję: „Non serviam” nie jest w Piśmie Świętym dosłowną wypowiedzią szatana. Są to słowa z Księgi Jeremiasza (Jr 2,20), odnoszące się do buntu niewiernego Izraela przeciw Bogu. Z czasem tradycja teologiczna zaczęła używać ich jako obrazu postawy przypisywanej upadłemu aniołowi, czyli radykalnej odmowy służenia Bogu. „Non serviam” stało się więc zwięzłym określeniem ducha buntu, który mówi: chcę żyć po swojemu, bez Boga, bez Jego woli i bez potrzeby służenia.
Chrześcijańska odpowiedź brzmi: Serviam! - będę służyć. To właśnie dlatego formuła Serviam! zajmuje tak ważne miejsce w tradycji edukacyjnej misji Urszulanek Unii Rzymskiej. Jest ono nie tylko hasłem, ale programem wychowania: formowaniem człowieka, który potrafi uczynić ze swojego życia dar dla Boga i dla innych. Odznakę Serviam ustanowiła w 1931 roku Matka Marie de Saint-Jean Martin, przełożona generalna Urszulanek Unii Rzymskiej. Jej pragnieniem było, aby uczennice urszulańskich szkół na całym świecie nosiły ten sam znak rozpoznawczy, który wyrażałby jedność serca i ducha, a zarazem przypominał ideały, w których były wychowywane i które miały realizować także po opuszczeniu szkoły.
Jak żyć duchem Serviam?
Duch Non serviam nie musi zaczynać się od wielkiego buntu. Częściej pojawia się w drobnych decyzjach: wiem lepiej, nie potrzebuję nikogo, chcę robić wszystko po swojemu, liczę przede wszystkim na siebie. Dlatego Serviam zaczyna się od równie konkretnych wyborów.
W tym sensie Serviam jest codzienną odpowiedzią na pytanie, dla kogo żyję. W święto archaniołów możemy więc spojrzeć na nich rzeczywiście jako na „duchy służebne” i prosić, aby pomogli nam wejść w tę samą logikę. Niech św. Michał uczy nas stawania po stronie Boga, św. Gabriel - słuchania Jego słowa, a św. Rafał - wiernego towarzyszenia drugiemu człowiekowi. A gdy będziemy przygotowywać się do święta św. Urszuli, spójrzmy na nasze motto nie tylko jako na znak szkoły, ale jako na pytanie skierowane do każdego z nas: Czy moje życie mówi „Non serviam”, czy „Serviam”?
SERVIAM! - będę służyć.

Dzisiejsza Ewangelia prowadzi nas do Jerozolimy. Jezus jest już bardzo blisko swojej męki. W poprzednich wersetach przychodzi do świątyni i spotyka się z arcykapłanami oraz starszymi ludu, którzy pytają Go: „Jakim prawem to czynisz?”. Jezus nie odpowiada im wprost, ale opowiada przypowieść.

Patrz na Syna Bożego
jakby dla ciebie samej przyszedł na świat.
Jest twój, jest twoim wszystkim,
jest twoją jedyną Miłością.
św. Maria od Wcielenia