Z wiarą w „Świętych obcowanie” przeżywamy listopad, a zwłaszcza pierwszy tydzień tego miesiąca. Bo tak naprawdę to nie śmierć jest główną treścią listopadowych dni. Odwiedzamy co prawda groby bliskich zmarłych, groby tych, których tak po ludzku nam brakuje, za którymi tęsknimy. Czynimy to jednak wierząc, że ich „życie zmieniło się, ale nie skończyło”, że żyją teraz pełniej i piękniej, żyją w Bogu. Modląc się za naszych zmarłych, wyznajemy w ten sposób wiarę w to, że od śmierci mocniejsza jest odwieczna miłość Boga i Jego miłosierdzie. I to On – Bóg żywych a nie umarłych - sprawi, że spotkamy się wszyscy w Jego i naszym Domu.

Ewangelia tej niedzieli prowadzi nas w samo sedno tego napięcia między bliskością Boga a ludzką niezdolnością rozpoznania Go bez miłości. Kiedy Jan wypowiada słowa: „Oto Baranek Boży”, nie tworzy nowego obrazu. Sięga po język głęboko zakorzeniony w pamięci Izraela. Jest ofiarą składaną zamiast człowieka, a nie obok niego. To zwierzę, które nie broni się, nie ucieka, nie walczy – i właśnie dlatego może zostać złożone na ołtarzu.

Szukajcie najpierw Królestwa Bożego.
św. Aniela Merici