Z wiarą w „Świętych obcowanie” przeżywamy listopad, a zwłaszcza pierwszy tydzień tego miesiąca. Bo tak naprawdę to nie śmierć jest główną treścią listopadowych dni. Odwiedzamy co prawda groby bliskich zmarłych, groby tych, których tak po ludzku nam brakuje, za którymi tęsknimy. Czynimy to jednak wierząc, że ich „życie zmieniło się, ale nie skończyło”, że żyją teraz pełniej i piękniej, żyją w Bogu. Modląc się za naszych zmarłych, wyznajemy w ten sposób wiarę w to, że od śmierci mocniejsza jest odwieczna miłość Boga i Jego miłosierdzie. I to On – Bóg żywych a nie umarłych - sprawi, że spotkamy się wszyscy w Jego i naszym Domu.

Wyobraź sobie scenę z dzisiejszej Ewangelii. Jest południe. Słońce stoi wysoko nad ziemią, powietrze jest ciężkie od upału. Idziesz powoli do studni z dzbanem w ręku. To droga, którą znasz bardzo dobrze - może nawet aż za dobrze. Wiesz, że zwykle o tej porze nikogo tam nie ma.

Boże jesteś moim Życiem, bo mnie wypełniasz.
św. Maria od Wcielenia