Uważność św. Anieli szczególnie wyrażała się w jej zdolności do współczucia. Potrafiła zobaczyć człowieka tam, gdzie inni widzieli jedynie błąd, słabość albo zagrożenie. Jej serce było wrażliwe na tych, którzy byli zagubieni, dalecy od Boga a często także odrzuceni przez innych. Nie przechodziła obok nich obojętnie, bo wiedziała, jak łatwo człowiek może zagubić drogę i jak bardzo potrzebuje wtedy czyjejś obecności.
To współczucie wyrastało z głębokiej szczerości wobec samej siebie. W modlitwie Aniela nie ukrywała własnych braków w miłości. Bolała nad tym, że tak późno zaczęła służyć Bogu i że jej miłość była jeszcze zbyt mała. Właśnie dlatego potrafiła zrozumieć tych, którzy jeszcze nie znali Boga albo nie umieli żyć blisko Niego. Widziała w nich nie wrogów ani ludzi gorszych, ale serca, które potrzebują światła. Jej modlitwa pokazuje, jak bardzo poruszał ją los tych, którzy nie znali Boga. Pisała, że serce jej pękało na myśl o nich i że byłaby gotowa przelać za nich własną krew. To nie były puste słowa, lecz wyraz uważności, która pozwalała jej naprawdę przejąć się cudzym losem. Aniela współczuła całą sobą.
Mindfulness Anieli wyraża się przez współczucie, czyli pozwolenie na to, by cudzy ból mnie poruszył - bez ucieczki i bez obojętności.
Pytanie:
Kogo w swoim otoczeniu najłatwiej mi pominąć lub odrzucić i czy potrafię choć przez chwilę spojrzeć na tę osobę z takim współczuciem, z jakim patrzy na nią Bóg?

Ewangelia tej niedzieli prowadzi nas w samo sedno tego napięcia między bliskością Boga a ludzką niezdolnością rozpoznania Go bez miłości. Kiedy Jan wypowiada słowa: „Oto Baranek Boży”, nie tworzy nowego obrazu. Sięga po język głęboko zakorzeniony w pamięci Izraela. Jest ofiarą składaną zamiast człowieka, a nie obok niego. To zwierzę, które nie broni się, nie ucieka, nie walczy – i właśnie dlatego może zostać złożone na ołtarzu.

Szukajcie najpierw Królestwa Bożego.
św. Aniela Merici