logo
Aktualności

Nie ma, że się nie da – Ekstremalna Droga Krzyżowa 2026, Eindhoven, Niderlandy

Kolejna edycja Ekstremalnej drogi krzyżowej dobiegła końca, ale wspomnienie o niej wywołuje uśmiech na twarzy. Zasady są tu jasno określone: sam musisz zatroszczyć się o swoje bezpieczeństwo, nawet jeśli idziesz w grupie to i tak idziesz sam, w milczeniu; jeśli coś ci się po drodze przydarzy musisz sam zadbać o swój powrót. Trochę jak w życiu: idziemy razem, ale jednak osobno.

Droga ta to około 40 km w nocy, czasem więcej. Ta nocna wędrówka pokazuje, że jeżeli skupisz się na swoim bólu, niemocy zostaniesz gdzieś na drodze, w ciemnościach, sam – reszta idzie dalej, do celu. Ale to, co jest tu piękne, to odkrywanie z każdym kolejnym krokiem, że możesz więcej niż myślałeś, że potrafisz. Idziesz pośród nocy, bardzo często nawet nie ma na czym oka zawiesić: ciemne lasy, uśpione okolice. A kiedy pada deszcz schylasz głowę by jakoś choć twarz ochronić. Sam z własnymi myślami, treściami rozważań. I mimo, że otaczają cię ludzie, to jednak masz w końcu okazję zostawić chmary rozproszeń, by skupić się na Bogu, by zacząć mówić do Niego z głębi serca, a nawet Go usłyszeć. Mówią, że to jedyna taka noc w roku, i mają rację.

Tegoroczna EDK była dla mnie zaproszeniem do zaufania, większym niż w poprzednich latach: inny kraj, miejsce sporo oddalone od domu, nieznani ludzie – wszystkie pewne „podpórki” na tym terenie straciły oparcie. To była droga zawierzenia, zaufania Jezusowi, kolejny krok czy raczej skok w nieznane. Ale On nie zawiódł. Bolało, ale taki ból rodzi do życia, dodaje energii a wspomnienie tej drogi wciąż wywołuje wdzięczność i uśmiech na twarzy. Warto więc zaryzykować, zrobić coś tak szalonego, by pośród ciemności zobaczyć więcej…

s. Wioletta

„Odpocznijcie nieco” – biblijni bohaterowie korzystający z chill-outu

Ewangelia XI niedzieli zwykłej prowadzi nas najpierw do spojrzenia Jezusa. Zanim padnie choć jedno słowo o misji, zanim zostaną powołani apostołowie i wysłani na drogi Izraela, Jezus zatrzymuje wzrok na tłumach. To spojrzenie nie jest powierzchowne. Nie zatrzymuje się na liczbach, na zachowaniach ludzi ani na ich religijnej gorliwości. Sięga głębiej. Dociera do tego miejsca w człowieku, którego często nie widzą inni, a czasem nie dostrzegamy nawet my sami.

Na dziś

Trzeba słuchać rad i natchnień,
które Duch Święty nieustannie wzbudza
w sercach naszych.

św. Aniela Merici