Ewangelia o Ofiarowaniu Pańskim odsłania przed nami nie tylko światło spotkania, ale także długi cień drogi, która do niego prowadzi. W centrum świątyni pojawia się Dziecko, Światło na oświecenie pogan, a jednak całe to wydarzenie zanurzone jest w doświadczeniu czekania, milczenia i trwania. Życie konsekrowane od samego początku wpisuje się w ten rytm dnia i nocy, jasności i ciemności, pocieszenia i próby. Anna, prorokini, „nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą”.
Jej wierność nie była jednorazowym zrywem ani nieustanną duchową euforią. Była raczej cierpliwym czuwaniem, które obejmowało zarówno dzień - czas jasności, sensu i nadziei - jak i noc, w której pozostaje tylko modlitwa, post i wytrwanie bez widocznych owoców. W tej postawie Anna staje się jedną z najgłębszych ikon życia konsekrowanego: życia, które trwa także wtedy, gdy nie rozumie, nie widzi i nie czuje.
Dzień życia konsekrowanego to momenty światła: doświadczenie bliskości Boga, radość wspólnoty, poczucie sensu obranej drogi, wewnętrzny pokój płynący z daru z siebie. To chwile, w których, jak Symeon, można powiedzieć: „moje oczy ujrzały Twoje zbawienie”. Takie dni są darem, ale nie są całym życiem. Ewangelia nie ukrywa, że obok światła istnieje także noc.
Noc życia konsekrowanego przychodzi cicho. Objawia się w zmęczeniu, w kryzysie motywacji, w doświadczeniu pustki modlitwy, w pytaniach o sens, w bólu niespełnionych oczekiwań i w konfrontacji z własną kruchością. Bywa nocą samotności, nocą niezrozumienia - także we wspólnocie - nocą, w której Bóg milczy, a obietnice wydają się odległe. To właśnie w tej przestrzeni szczególnie mocno wybrzmiewają słowa Symeona o mieczu, który przenika serce.
A jednak Ewangelia mówi coś bardzo istotnego: Anna trwała dzień i noc. Nie tylko wtedy, gdy było jasno. Jej świętość nie polegała na braku ciemności, lecz na tym, że nie opuściła miejsca spotkania z Bogiem. I to jest intuicja głęboko zgodna z wizją historii zbawienia: prawda o człowieku nie odsłania się w oderwaniu od jego historii, ograniczeń i kryzysów, ale właśnie w cierpliwym trwaniu w relacji. Rozwój, także duchowy, polega na wierności, która pozwala Bogu działać w czasie. Życie konsekrowane, przeżywane w rytmie dnia i nocy, staje się znakiem sprzeciwu wobec kultury natychmiastowych efektów, efektywności i sukcesu. Jest świadectwem, że wartość życia nie mierzy się intensywnością doznań ani widzialnymi owocami, lecz zdolnością do pozostania przed Bogiem także wtedy, gdy wszystko wydaje się jałowe. W tej perspektywie kryzys nie jest zaprzeczeniem powołania, lecz może stać się miejscem jego oczyszczenia i pogłębienia.
Ofiarowanie Jezusa w świątyni pokazuje, że światło objawia się nie mimo nocy, ale przez noc. Maryja nie zatrzymuje się na zachwycie, lecz przyjmuje zapowiedź cierpienia. Anna nie przyspiesza spełnienia obietnicy, lecz pozwala, by Bóg sam wybrał moment objawienia. Tak również osoba konsekrowana uczy się zgody na rytm Boga, który często różni się od naszych wyobrażeń.
„Dzień i noc życia konsekrowanego” to zatem nie przeciwieństwa, lecz dwie przestrzenie tej samej wierności. To zaproszenie do cierpliwości wobec siebie, wobec wspólnoty i wobec Boga. To zgoda na to, że radość i trud, światło i kryzys, są częścią jednej drogi - drogi, na której najważniejsze nie jest to, by zawsze widzieć, ale by pozostać i trwać.
S. Anna Kalecińska OSU

Ewangelista Mateusz rozpoczyna Kazanie na Górze sceną, która sama w sobie jest już teologią: Jezus wchodzi na górę, siada i naucza. W Biblii góra jest zawsze miejscem objawienia: to tu Bóg mówi, tu daje Prawo, tu odsłania swoją wolę. A jednak to, co Jezus wypowiada, zaskakuje. Nie są to nakazy ani zakazy, lecz osiem razy powtórzone słowo makárioi - „błogosławieni”, „szczęśliwi”. W języku greckim nie chodzi o chwilowe zadowolenie, ale o stan głębokiego spełnienia, który ma swoje źródło w Bogu, a nie w zmiennych okolicznościach.

Tym więcej jest trudu i niebezpieczeństw,
im większej wartości jest przedsięwzięcie.
św. Aniela Merici