Lato. Czas odpoczynku. Ale także czas ciszy, w której nasze pytania o sens, kierunek i wybory nabierają szczególnej ostrości. W chwilach, gdy nie musimy biec, niektórzy z nas doświadczają niepokoju: czy to, czym żyję, jest naprawdę tym, do czego jestem powołana/powołany? To paradoks wakacyjnego marazmu – gdy oddech i przestrzeń pozwalają usłyszeć serce. Może właśnie teraz Bóg czeka, by przemówić jak do Eliasza – w szmerze łagodnego i wakacyjnego powiewu.
Właśnie dlatego dziś chcemy sięgnąć po opowieść niezwykłą – historię (a w zasadzie jej fragment) św. Urszuli w interpretacji genialnego Johna Ruskina. Dla niego ta młoda, starożytna księżniczka była nie tylko bohaterką legendy, ale ikoną świętego rozeznania, pracowitości i kobiecej mądrości. A jej historia staje się dziś na nowo inspiracją: dla każdej z nas, która pyta, szuka i często odkłada decyzje „na potem”.
Dlaczego John Ruskin zachwycił się życiem św. Urszuli?
John Ruskin, (1819–1900), znany angielski polimata, esteta i krytyk sztuki zetknął się z cyklem obrazów Vittore Carpaccia o św. Urszuli podczas jednej ze swoich licznych podróży do Wenecji. Był rok 1869, gdy wpatrzony w jedno z malowideł – „Sen św. Urszuli” – zatrzymał się na dłużej w Galerii Akademii. To nie była zwykła kontemplacja dzieła sztuki. Ruskin, znany z niezwykle uważnego spojrzenia na szczegół i symbol, w Urszuli Carpaccia odnalazł duchową ikonę codziennej świętości.
Nie chodziło tylko o technikę malarską, kolorystykę czy kompozycję. To, co poruszyło Ruskina, to połączenie duchowego piękna z codziennością: pokój, w którym śpi św. Urszula, nie jest idealizowany – jest prawdziwy, zamieszkany, pełen przedmiotów, które mówią o jej życiu: książki, klepsydra, haft, pies, kwiaty, modlitwa. To świętość zapisana na kartach zwykłego życia – a nie w ekstazie czy cudzie.
W tym właśnie Ruskin widział przesłanie dla swoich czytelników:
„Ona jest księżniczką dlatego, że pracuje - a przez to najpiękniejszą kobietą, jaką można sobie wyobrazić.”
Swoje rozważania na temat cyklu Carpaccia zamieścił w eseju „Sen Świętej Urszuli”, który został opublikowany jako część 4. tomu listów „Fors Clavigera” – jego wielkiego, duchowego projektu kierowanego do brytyjskich robotników. Chciał przez nie odnowić spojrzenie na pracę, piękno, życie wewnętrzne i powołanie. Tytuł ten – od Fors („los, opatrzność, duchowa siła”) i Clavigera („niosący klucz”) – symbolizuje osobę, która dzierży klucz swojego losu. Ruskin wyjaśniał, że „Fors” to uosobienie trzech kobiecych sił, które miały wpływ na historię i moralność ludzkości:
Fides (Wiara) – duchowa lojalność i uczciwość,
Spes (Nadzieja) – odwaga i siła woli,
Caritas (Miłość) – działająca przez współczucie i miłosierdzie.
„Fors Clavigera” to więc metaforyczne ujęcie tych sił, które powinny kierować życiem człowieka, szczególnie człowieka pracy.
Urszula – ikona praktycznej świętości
W swoim eseju Ruskin z czułością opisuje pokój św. Urszuli: skromna sypialnia z czerwonym baldachimem, książki na stole, znamiona codziennej pracy, spokojnie śpiąca młoda dziewczyna i mały, szary anioł niosący gałązkę palmową i zwój z wiadomością. Wszystko spowite jest atmosferą ciszy, spokoju, światła i ułożenia.
Symbolikę snu Ruskin objaśnia następująco:
Szary, niewielki anioł – subtelność Bożego wezwania, nie spektakl, ale delikatna obecność.
Gałązka palmowa – zapowiedź męczeństwa, ale też życiowa dojrzałość i owoc świętej decyzji.
Zwój – Boża wskazówka, wezwanie do dalszej drogi.
śpiąca Urszula – nie boi się snu/wizji, nie ucieka, ale “przyjmuje wiadomość” z dłonią przyłożoną do ucha - jest otwarta na słuchanie i ma serce ukierunkowane ku Bogu.
Ruskin zachwyca się też szczegółami: rozcięte rękawy anioła, kwiaty, modlitewny kącik, otwarta książka i inne książki leżące w nieładzie, światło wpadające przez okno. Te detale czynią scenę żywą – sprawiają, że jesteśmy bliżej świętości, niż gdybyśmy oglądali spektakl cudów.
„Wykonywać dobrą pracę…” – wezwanie na dziś
W naszej urszulańskiej tradycji św. Aniela Merici odczytała w Urszuli nie tylko wzór dziewictwa i męczeństwa, ale duchowy model życia oddanego Chrystusowi. Dla Ruskina również, Urszula to nie legenda, ale rzeczywista inspiracja – zwłaszcza dla tych, którzy chcą żyć w prawdzie, czystości i wytrwałości. Powołanie to nie tylko odpowiedź na pytanie: czy jestem powołana do życia zakonnego? To raczej codzienne pytanie: czy moja praca – cicha, cierpliwa, może niezauważalna – służy dobru? Czy prowadzi mnie ku świętości?
„Wykonywać dobrą pracę, czy żyjesz, czy umierasz…”. Właśnie to zdanie zamyka ruskinowski esej o Urszuli. Brzmi ono jak wezwanie, ale i ostrzeżenie, ponieważ Ruskin kontynuuje:
„To brama do każdego królewskiego powołania; a jeśli jej nie przejdziesz, nadejdzie dzień, i to nieuchronnie, w którym będziesz musiał pracować dla zła zamiast dla dobra.”
Nie musisz wiedzieć od razu, gdzie masz iść. Ale możesz zapytać: czy to, co robię dziś, jest dobre? Czy służy Bogu i ludziom? Czy w moim życiu są obecne Fides, Spes, Caritas – Wiara, Nadzieja i Miłość? Dla Ruskina świętość to nie mistyka oderwana od codzienności, ale uświęcenie codziennego działania. Takie przesłanie dziś — w świecie przebodźcowania, pośpiechu i braku sensu — może być ratunkiem w podjęciu decyzji dla rozeznających powołanie: do życia zakonnego, małżeństwa, samotności, służby.
Wakacyjne drogowskazy
W wakacyjnej ciszy – pełnej odpoczynku, słońca, wolniejszego rytmu – być może czujesz, że masz wreszcie chwilę, by zajrzeć do swojego wnętrza. Ruskin, patrząc na pokój św. Urszuli, zadał pytania o jej życie. A gdyby tak... spojrzeć na swój pokój? Może nie tylko ten z czterema ścianami – ale ten duchowy, ukryty głęboko w Tobie? Zatrzymaj się. Pomyśl. Może pomoże Ci w tym kilka prostych, ale ważnych pytań:
Jaki jest mój pokój?
Jak wygląda? Czy to przestrzeń pełna światła, czy może zakurzona i zagracona hałasem myśli, oczekiwań innych ludzi, strachu? Czy czuję się w nim… jak u siebie?
Co się w nim znajduje?
Czy jest tam miejsce do pracy i odpoczynku, lektura, przestrzeń na uważne zajęcia, które uczą cierpliwości i obecności? Czy są tam rzeczy, które mnie budują – czy tylko te, które mnie rozpraszają?
Czy słyszę swoje życie?
A może tylko je zagłuszam? Czy umiem usłyszeć pytania, które rodzą się w sercu?
Czy jestem gotowa/gotów przyjąć Boże natchnienie – choćby przyszło cicho, w postaci małego anioła w moich drzwiach?
Co czytam?
Nie chodzi tylko o książki – ale i treści w internecie, rozmowy, wiadomości. Czy to wszystko pomaga mi rosnąć w prawdzie i wolności? Czy moje myśli kierują się ku Dobru i Pięknu, czy raczej w stronę porównań, zamętu, lęku?
Co chowam?
Co noszę w sercu? Jakie pragnienia, pomysły, tęsknoty? Czy wypowiadam je Bogu?
A może zakopałam je, bo nikt ich nie rozumie? Czy pozwalam im kiełkować – czy może boję się, że wyrosną za wysoko?
Czy daję sobie czas na rozeznanie?
Czy w ogóle zadaję sobie pytanie o powołanie? Nie chodzi tylko o wybór stanu życia. Ale o to: kim chcę być dla świata i dla Boga?
Trudno teraz pobiec z wielkim planem. Ale może warto zacząć od ciszy, jak św. Urszula. Położyć się jak ona w pokoju, przez chwilę wsłuchać się w głos własnej duszy. Odpowiedź może nie przyjść od razu – ale warto ją zaczekać.
Chcesz zatrzymać się i pomyśleć – razem?
Siostry Urszulanki Unii Rzymskiej zapraszają do rozmowy lub wspólnej modlitwy.
S. Anna OSU

Ewangelia tej niedzieli prowadzi nas w samo sedno tego napięcia między bliskością Boga a ludzką niezdolnością rozpoznania Go bez miłości. Kiedy Jan wypowiada słowa: „Oto Baranek Boży”, nie tworzy nowego obrazu. Sięga po język głęboko zakorzeniony w pamięci Izraela. Jest ofiarą składaną zamiast człowieka, a nie obok niego. To zwierzę, które nie broni się, nie ucieka, nie walczy – i właśnie dlatego może zostać złożone na ołtarzu.

Tym więcej jest trudu i niebezpieczeństw,
im większej wartości jest przedsięwzięcie.
św. Aniela Merici